Producenci
Kaziu, zakochaj się (z Kabaretu Starszych Panów) - Zofia Kucówna (nuty pdf)
Cena regularna:
towar niedostępny
dodaj do przechowalni
Opis
Muzyka: JERZY RYSZARD WASOWSKI
Słowa: JEREMI STANISŁAW PRZYBORA
Zofia Kucówna w swojej książce „Zapach szminki” wspomina o niezwykłej przygodzie, jaką był dla niej udział w Kabarecie Starszych Panów – pełnym elegancji, humoru i artystycznej finezji świecie, który z jednej strony nobilitował, a z drugiej wymagał wyjątkowego wyczucia i wrażliwości scenicznej. „Pewnego dnia otrzymałam telefon z biura angażowania, proponujący mi udział w Kabarecie Starszych Panów. Prawie zemdlałam z radości. Kabaret przeżywał swoje apogeum. (...) Udział w Kabarecie był nobilitacją i zaszczytem. To nie chodziło o poszczególnych kolegów. Spotykałam się przecież z nimi w innych programach i nie czułam się ani mniejsza, ani gorsza. Ci sami w Kabarecie tworzyli klan, krąg ludzi wtajemniczonych w coś, co było zamknięte przed tymi, którzy do tego nie należeli. I nagle furtka otworzyła się i mogłam zajrzeć za kulisy czegoś, co mi się bardzo podobało, co oglądałam z zachwytem i o czym cichutko marzyłam.
Nastrój tej wspaniałej przygody tworzyli dwaj panowie. Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski. Obydwaj o nienagannych manierach, z dystansem do wszystkiego, co pospolite, z ogromnym poczuciem humoru, z wielkopańską tolerancją, niby tacy podobni, a przecież każdy z nich zupełnie inny. Próby z nimi były raczej spotkaniami towarzyskimi niż pracą. Dużo było rozmów, anegdot, dowcipów, kalamburów, facecji. Kiedy się to dogadywało, formowało, nie wiem, bo tak naprawdę nikt nikogo nie reżyserował, a uwagi i sugestie otrzymywaliśmy jakoś tak po drodze, przy okazji. (...)
Grałam panienkę, którą wylano z pracy, ponieważ nie umiała złapać synchronu. Metafora, ciut, ciut, na tamten czas polityczna. Śpiewałam piosenkę «Kaziu, zakochaj się» Piosenka została podobno napisana dla Kazia Marianowicza, który właśnie «został się sam» i bardzo cierpiał, i bardzo nie chciał być sam. Potem do tej piosenki przyznawali się inni sławni Kaziowie. Nie wiem, jak było naprawdę. (...) Więc niech już tak będzie, jak myślą wszyscy Kaziowie, tylko niech nikt mnie nie pyta, jak było naprawdę, bo nikomu nie chciałabym sprawić przykrości.
(…) Podczas nagrywania «Kazia» otrzymałam po raz pierwszy w życiu lekcję śpiewania od pana Wasowskiego. Przyszłam dobrze przygotowana, umiałam czytać nuty, więc zaopatrzona w prymkę, stanęłam przy pulpicie, spokojna i pełna dobrej myśli. Po moich obydwu stronach – Jeremi i pan Wasowski.
Zrobiliśmy próbne nagranie, przesłuchaliśmy je i pan Jerzy powiedział:
– Wszystko byłoby dobrze. Parę razy pani nie dociągnęła, Ale nie jest to najważniejsze. Najważniejsze jest, że śpiewa pani jak najlepsza uczennica w klasie. Każdą wartość nuty pani honoruje i trzyma się jej kurczowo, i nie chce pani oderwać się od niej. Otóż proszę się rozluźnić i niech się pani postara pospacerować po pięciolinii. Swobodnie, lekko i niedbale. A druga rzecz to proszę ładnie zamykać słowa i dociskać dykcyjnie końcówki. I wtedy wszystko będzie dobrze.
Nagraliśmy po raz drugi, widać nie tak, jak by sobie życzył pan Jerzy, bo łagodnym gestem zabrał mi sprzed oczu nuty i kazał śpiewać z pamięci. I to wyszło mi na dobre. Zamiast wpatrywać się w papier, zaczęłam słuchać muzyki i razem z nią popłynęłam leciuśko – jakbym uniosła się w powietrze. Udało się i zostałam pochwalona. Wylansowałam tę piosenkę i stała się moją wizytówką”.
Na podstawie: Zofia Kucówna, „Zapach szminki”, Łódź 2001
