Producenci

Samo życie (piosenka tytułowa z serialu tv) – Stachursky (nuty pdf)

Dostępność: produkt cyfrowy (plik pdf)
Wysyłka w: Wysyłka drogą elektroniczną (darmowa dostawa)
Dostawa: Cena nie zawiera ewentualnych kosztów płatności sprawdź formy dostawy
Cena: 10,00 zł

Cena regularna:

10.00
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką:
ilość szt.

towar niedostępny

dodaj do przechowalni
Ocena: 0
Producent: Arkadiusz Korytkowski
Kod produktu: 17BB-9504F
Pin It

Opis

„Samo życie”, muz. Mieczysław Jurecki, sł. Andrzej Mogielnicki, wyk. Stachursky
 
„(…) Mietek Jurecki wszedł do grona twórców serialowej muzyki i wkrótce po sukcesie «M jak miłość» miał otrzymać, choć nie bez przygód, nową propozycję. Tym razem z telewizji Polsat. Na przełomie lat 2001/2002 przygotowywano tam serial. Piosenkę na czołówkę mieli napisać: tekst Andrzej Mogielnicki, muzykę: pewien kompozytor, jego nazwisko nie jest tu ważne. W każdym razie nie był nim Mietek. Tekst zaaprobowano, muzykę odrzucono. Teraz już każdy kolejny kompozytor otrzymywał kartkę z tekstem i miał do niego dopisać muzykę. Jurecki był piątym, do którego trafiła ta, lekko już sfatygowana, kartka. Jak się można domyślić, cztery poprzednie nie spodobały się producentom. «Wiedziałem tylko tyle», wspomina nasz bohater, «że śpiewać mają Grzesiek Markowski i Krystyna Prońko. (…). Potem okazało się, że Grzesiek zaśpiewał równolegle w innym serialu, więc jego kandydatura odpadła. (…) wreszcie stanęło na Stachurskim. Ja faceta nie widziałem nigdy przedtem na oczy, ale spodobał mi się od razu. Zadzwonił do mnie i poprosił o wersję demo, bo chce się zorientować, czy w ogóle chce to zaśpiewać. (…) Potem oddzwonił, piosenka mu się spodobała, ale powiedział, że chce to nagrać w studiu, w którym zawsze nagrywa, i ze swoim realizatorem. (…) przywiózł dodatkowo dwójkę młodych ludzi, którzy śpiewają z nim chórki i choć umówiliśmy się na dziesiątą, to oni zaczęli robotę już o dziewiątej, tak, że jak przyjechałem, zrobiliśmy jeszcze jakieś poprawki i było po wszystkim». Nie da się ukryć, że zawodowiec spotkał zawodowca. Świadczą o tym dramatyczne losy tej sesji. Otóż producent zamówił trzy wersje nagrania. Miały trwać minutę, pół minuty i trzy sekundy. Szczególnie to ostatnie było dość niespotykane, ale Jurecki – choć zdziwiony – nagrał zamówione podkłady w swoim studiu w Lublinie i wybrał się z nimi do Warszawy. Tu okazało się, że jest pomyłka. Nie chodziło o trzy sekundy, a o TRZY MINUTY! Cóż było robić? Pokombinowano, posklejano, «rozciągnięto» tę wersję jednominutową. Mietek dograł na szybko solówkę na gitarze i dziś tylko on wie, gdzie w piosence jest, jak mówi, «oszustwo». Jeszcze ten dramat nie do końca zażegnany, a tu zwala się następne nieszczęście. Magnetofon cyfrowy, z którego odtwarzano podkład muzyczny, wciągnął taśmę. Tragedia. Co robić? Jechać do Lublina po nową kopię? Przerwać nagranie na nie wiadomo jak długo? W tym całym przerażeniu odzywa się Jurecki: – «Sprawdźcie, dlaczego ten magnetofon wciągnął taśmę». – «No i co z tego», mówi ktoś z obsługi, «ta taśma już się nie nadaje do użytku». – «Mówię wam, sprawdźcie». Sprawdzili. Okazało się, że jest OK. Wtedy Mietek, niczym Sztukmistrz z Lublina, wyciągnął z kieszeni drugą kasetkę. «Choć nigdy nie był mi potrzebny, mówi, zawsze zabieram na nagranie duplikat. No i wtedy był ten pierwszy, i jedyny raz kiedy się przydał». No cóż. Zawodowiec. Z tego wspierania się zawodowców wyszedł przebój co się zowie. «Opowiadał mi Jacek (Stachurski)», mówi Mietek Jurecki, «że podczas koncertów zostawia ‘Samo życie’, na bis. Kiedy jest już zmęczony długim występem, wystarczy, że zacznie śpiewać, a po kilku nutach, cała sala czy stadion podchwytuje melodię. On już nic nie musi robić»”.
 
Na podstawie: Adam Halber, „Samo życie”, „Angora” nr 9/2009, Wydawnictwo Westa-Druk, Łódź 2009

Koszty dostawy Cena nie zawiera ewentualnych kosztów płatności

Kraj wysyłki:

Produkty powiązane

Opinie o produkcie (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl