Producenci
Remedium (Wsiąść do pociągu) - Czerwone Gitary (nuty pdf)
Cena regularna:
towar niedostępny
dodaj do przechowalni
Opis
Muzyka: SEWERYN KRAJEWSKI
Słowa: MAGDALENA MARIA CZAPIŃSKA
Adam Halber w cyklu „Jak powstają przeboje”, publikowanym na łamach czasopisma „Angora” tak wspominał dzieje powstania piosenki „Remedium”: „Kiedy usłyszałem słowa «światem zaczęła RZĄDZIĆ jesień», wiedziałem, że pojawił się ktoś, kto nada tekstom polskich piosenek nową wartość. I nadał, a dokładniej nadała, a jeszcze dokładniej nadały, bo w dziele brały udział Agnieszka Osiecka, Maryla Rodowicz i autorka przytoczonych słów Magda Czapińska. «– Tekst refrenu ułożył mi się sam – opowiada. – Kiedy jeździłam w zatłoczonych tramwajach, jakby szukając jakiejś intymności, chcąc odseparować się od (…) tłumu, uciekałam w wyimaginowany świat. Myślę, że wtedy pojawiły się słowa ‘wsiąść do pociągu byle jakiego’. Choć nie lubię podróżować, a właściwie nie lubię opuszczać miejsca, w którym czuję się dobrze i bezpiecznie. W każdym razie ta fraza ‘zamieszkała w mojej głowie’, tak często powracała, że pomyślałam, że to może być refren piosenki i że warto byłoby do tego wymyślić resztę».
(…) pani Magda nie miała żadnych doświadczeń w pisaniu piosenek ani nawet cienia myśli, że mogłaby kiedykolwiek to robić. Niemniej jednak «wymyśliła resztę» na własny użytek, ot choćby do powtarzania jej w duchu wśród stłoczonych wokół pasażerów miejskiej komunikacji. Jak sama mówi, to była «moja prywatna pocieszanka». Taki stan trwał ze dwa lata i tak pewnie już by zostało, gdyby nie…
Pierwszego czerwca 1976 roku absolwentka psychologii Magda Czapińska siedziała przy maszynie i pisała pracę magisterską. Takie zajęcie wymaga skupienia, a to z kolei po jakimś czasie wymaga odreagowania. Odreagowanie miała przynieść lektura gazety, w tym wypadku »Ekspressu Wieczornego», a w nim notatki, że Program Trzeci Polskiego Radia poszukuje autorów debiutantów. Być może sama ta informacja nie zrobiłaby na czytelniczce wielkiego wrażenia, gdyż była nieśmiała i nie bardzo w siebie wierzyła, gdyby nie owa magiczna data. «Dzień Dziecka» – pomyślała – «zrobię sobie prezent». Wyciągnęła z maszyny kartkę, włożyła czystą, a na niej przepisała tekst, który zatytułowała (była bowiem w naukowym nastroju) «Remedium». Dołączyła jeszcze parę innych wierszy i wysłała.
Minęły wakacje, pani Magda jako magister psychologii przystąpiła do tego, co było jej powołaniem, czyli – jak mówi – «terapeutyzowania ludzi». Kiedy już straciła nadzieję na potwierdzenie poetyckiego talentu, nadszedł z radia list, a w nim informacja, że wszystko się podobało, że zapraszają. Do «Remedium» została napisana muzyka (nie ta, którą Państwo znają), utwór został nagrany przez – bodaj – Grażynę Barszczewską, raz nadany i… zapomniany. «Szkoda zmarnowanej szansy» – pomyślała autorka i w dalszym ciągu «terapeutyzowała». Aż tu informacja, że tekstem zainteresowała się Maryla Rodowicz, że muzykę napisze Seweryn Krajewski. Gwiazdozbiór! Trwało to dwa lata, aż do autorki dotarła informacja, że piosenka już jest, tyle że nikt niczego z nią nie konsultował, nie zaprosił na nagranie, nie odtworzył taśmy. Aż wreszcie…
«Coś mi kazało włączyć radio» – mówi Magda Czapińska. «Usłyszałam długi gitarowy wstęp i, nie wiem dlaczego, byłam przekonana, że to jest początek mojej piosenki. (…) Kiedy utwór dobiegł końca, ja jeszcze cała w dygocie, serce mi wali, a tu mój uczony mąż (…), który był przy tym obecny, powiada: ‘Oj, Madziu, jakiś taki smętny ten kawałek. Jedno jest pewne, przeboju to z tego na pewno nie będzie’. A ja zachwycona odebrałam pierwszą lekcję w moim nowym zawodzie. Udana piosenka musi być jak dobrze zapleciony warkocz. Muszą się przenikać tekst, muzyka i wykonanie».
Pozostaje jeszcze do wyjaśnienia rola Agnieszki Osieckiej, gdyby bowiem nie ona…
«Znałyśmy się wiele lat, ale dopiero jakoś przed śmiercią Agnieszka opowiedziała mi, jak to było» – mówi pani Magda. «Otóż współpracowała ona ze Studiem Piosenki radiowej Trójki i kiedyś w szufladzie u redaktora Janka Borkowskiego znalazła te moje zapomniane teksty. Tak ją zachwycił ten ‘kamyk zielony’, że pokazała je Maryli. Taka była, niezawistna, niezazdrosna, po prostu chciała i umiała docenić cudzą twórczość. I pomóc».
A poza tym duża w tym wszystkim zasługa magicznego kamyka, który okazuje się zielony, ale tylko wtedy, gdy się go zmoczy. Ot, czary takie”.
Na podstawie: Adam Halber, „Remedium/Wsiąść do pociągu byle jakiego”, „Angora” nr 47/2011, Wydawnictwo Westa-Druk, Łódź 2011
