Muzyka: ROBERT BIELECKI, ALEKSANDER HENRYK KLEPACZ, JACEK OTRĘBA, JACEK JAN PAŁUCHA, WOJCIECH ADAM WIERUS, RAFAŁ MARIUSZ ŁUSZCZYK
Słowa: WOJCIECH JULIUSZ PŁOCHARSKI
ZAIKS
„Klub Wesołego Szampana”, muz. Formacja Nieżywych Schabuff, sł. Wojciech Płocharski, wyk. Formacja Nieżywych Schabuff
Wspomina Olek Klepacz: „W 1988 r. nagrywaliśmy pierwszą płytę, w 1989 r. znalazła się w sklepach. I tam «Klub Wesołego Szampana»”, no i parę innych piosenek, ujrzał światło dzienne. Mieliśmy wtedy po 19 lat, więc to dla nas było wszystko takie abstrakcyjne, niewiarygodne i nieprawdziwe. To wszystko, co się działo wokół tej pierwszej płyty, którą dostaliśmy szansę nagrać dla Programu Trzeciego w studiu im. Agnieszki Osieckiej, postrzegam jako jakiś bajkowy sen. Był to nasz pierwszy pobyt w studiu nagrań.
Atmosfera była kapitalna podczas nagrywania tej piosenki. Nie stać nas było oczywiście na żaden hotel ani na żadne luksusy z tym związane, w związku z tym właściwie mieszkaliśmy w studiu, spaliśmy na materacach za stołem mikserskim. To było też takie inspirujące, bo te noce spędzaliśmy na rozmowach na ten temat: co to będzie, jak to będzie i o co chodzi w ogóle z tym nagrywaniem.
Tekst piosenki napisał Wojtek Płocharski, wisiał sobie ten tekst na lodówce u niego w domu i Jacek [Pałucha - przyp. MPP] chyba znalazł ten tekst, no i jakoś tak poszło. Nie wiązaliśmy z tą piosenką absolutnie żadnych nadziei – w kategoriach jakiegoś sukcesu. My po prostu chcieliśmy zarejestrować piosenki, które były z nami od zawsze. Pamiętam, że każdy z nas przynosił przy okazji tej pierwszej naszej płyty jakieś swoje inspiracje. Mieliśmy do dyspozycji zupełnie kosmiczny klawisz pod tytułem Yamaha DX7. I na tym klawiszu zagrałem też bardzo charakterystyczne plumkanie, takie dzwonki, które się pojawiają w zwrotkach. (…)
Nikt nie napisał nut ani partytury, tylko jak gdyby my się wtedy nawzajem inspirowaliśmy. Wojtek Wierus zagrał akord, przeniósł jakiś temat, myśmy do tego coś dokładali – ja, Robert, Jacek, Rafał. To wszystko się działo w danym momencie. Więc ta piosenka powstawała z emocji, które były między nami, z tak zwanej umownej chemii, która się w danym momencie wytwarzała.
Jak pierwszy raz posłuchałem «Klubu wesołego szampana» już po miksie, to w ogóle nie byłem w stanie uwierzyć, że to my. To było dla mnie tak kosmiczne. Nagrywanie przede wszystkim na ślady, na tracki, tej piosenki zmieniło zupełnie jej oblicze, bo to wszystko zaczęło się kleić, zaczęło tworzyć taką substancję, która miała jakąś energię. Ważną energię, jak się okazuje, po latach, bo ta energia została do dzisiaj. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy."
Na podstawie: rozmowy Kordiana Michalaka z Olkiem Klepaczem.